Artykuł pod takim tytułem (tyle że zamiast znaku zapytania jest kropka) pojawił się we środę w "Kurierze Porannym".
Dalej następuje opis sytuacji, jaką dobrze znamy z różnych samorządów. A więc Młodzieżowa Rada Miasta została powołana dwa lata temu. Na początku były wybory, duży entuzjazm, plany na przyszłość... Teraz dziennikarze nie mogą się skontaktować z żadnym młodzieżowym radnym, a sam opiekun MRM nie kryje rozczarowania jakością pracy rady czy też raczej jej brakiem.
I tu dochodzimy do kilku bardziej charakterystycznych fragmentów.
Po pierwsze jak się okazuje opiekunem młodzieżowej rady jest Przewodniczący Rady Miasta Hajnówka. Nie znam osobiście Pana Eugeniusza Saczko, który pełni tę funkcję, toteż podkreślam że nie wypowiadam się tu o jego kompetencjach do wspierania MRM. Obawiam się jednak tego, że Przewodniczący Rady Miasta obiektywnie ma tak dużo obowiązków, że siłą rzeczy nie jest w stanie poświęcić MRM dużo swojego czasu. A rada najwyraźniej tego wymaga.
Moje doświadczenia z funkcjonowaniem młodzieżowych rad w Polsce są takie, że stosunkowo najlepiej opiekowanie się młodzieżową radą wychodzi nauczycielom. Mimo - wydawałoby się - bariery dzielącej ich od uczniów to właśnie oni mają jednocześnie z młodzieżą rzeczywisty, codzienny kontakt i dzięki temu są w stanie na bieżąco utrzymywać kontakty z młodzieżowymi radnymi. Jak najbardziej fantastycznymi opiekunami bywają także urzędnicy, pracownicy domów kultury czy nawet radni, ale są to sytuacje rzadsze.
Druga kwestia to szkolenie radnych. W tej sytuacji ono nawet się odbyło. Poprowadzili je pracownicy naukowi Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku. Jednak jak pisze gazeta nieoficjalnie wiadomo, że pracownicy WSAP są sceptyczni wobec pomysłu powoływania "młodzieżówek” w samorządach. Szkolą kolejnych chętnych, ale – jak mówią – to nie jest dobry sposób na uczenie młodych ludzi demokracji w dzisiejszych czasach. Takie rady najczęściej potem nic nie robią, a jej członków cechuje słomiany ogień.
I tu mnie trochę zatkało. Jest mi o tyle niezręcznie aby wypowiadać się w tym temacie, że sam prowadzę liczne szkolenia dla młodzieżowych rad. Wydaje mi się, że trudno oczekiwać wysokiej efektywności takiej formy wsparcia, jeżeli prowadzący zajęcia są sceptycznie nastawieni do młodzieżowych rad jako takich. Przy czym podkreślam, że nie odbieram tu nikomu – także sobie – prawa do sceptycyzmu wobec niektórych aspektów działania MRM (czego wyraz chyba dawałem nie raz w MRM.Blog).
Tymczasem zdaniem opiekuna młodzieżowej rady obecna formuła się nie sprawdziła i wybory do kolejnej kadencji młodzieżowej rady nic nie zmienią. W rozmowie z „Kurierem Porannym” proponuje, aby młodzież spotykała się np. raz na kwartał z władzami miasta aby szczerze i krytycznie dyskutować o sprawach samorządu lokalnego. Czy oznacza to w praktyce likwidację Młodzieżowej Rady Miasta w Hajnówce?
piątek, 18 grudnia 2009
Młodzieżowa Rada Miejska w Hajnówce to fikcja?
wtorek, 15 grudnia 2009
Młodzieżowa Rada Miasta Chełm na inauguracyjnej sesji
Młodzieżowa Rada Miasta Chełm spotkała się na inauguracyjnej sesji.
W trakcie obrad młodzieżowi radni zostali zaprzysiężeni, a następnie wybrali spośród siebie Prezydium MRM. Po czterech turach głosowań przewodniczącym młodzieżowej rady miasta został Łukasz Forysiuk. Funkcję wiceprzewodniczących sprawować będą Paweł Struski oraz Mateusz Grzeszczuk i, natomiast sekretarzem MRM została Paulina Sudoł.
W rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” swoim pomysłem na funkcjonowanie MRM podzieliła się młodzieżowa radna Dominika Kalińska: - Przydałoby się więcej akcji charytatywnych i imprez kulturalnych, a program tych, które są, mógłby być konsultowany z młodzieżą.
Ze swojej strony dodam, iż mam nadzieję że takie pomysły uda się choć częściowo pogodzić z celami młodzieżowej rady miasta. Fajnie, że w wypowiedzi radnej pojawia się także wątek konsultacyjnej roli młodzieżowej rady.
Wybory do młodzieżowej rady odbyły się 25 listopada 2009 r. Zgodnie ze Statutem MRM wybrano w nich 32 młodzieżowych radnych, reprezentujących chełmskie gimnazja i szkoły ponadgimnazjalne.
sobota, 12 grudnia 2009
MRM Częstochowa narzeka na swój los
W dzisiejszym częstochowskim dodatku "Gazety Wyborczej" radni Młodzieżowej Rady Miasta Częstochowa narzekają na sytuację młodych mieszkańców miasta.
Z rozmowy z młodzieżowymi radnymi dowiadujemy się, że w Częstochowie nie ma dobrej oferty wyższych uczelni, a na jakiekolwiek działania w sferze kultury nie ma pieniędzy.
- Pomysłów naprawdę nie brakuje, ale za każdym razem stajemy pod ścianą: tego się nie da, taka jest procedura, formalności, papierki... Nawet własnym budżetem nie możemy dysponować, bo chyba jest wirtualny - żali się Filip Kuśmierski, Przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta.
Dla mnie to trochę smutne, kiedy czytam takie opinie wygłaszane przez młodzieżowych radnych. Formalności, papierki, procedury - czy to rzeczywiście jest takie straszne dla młodych, pełnych zapału ludzi chcących coś zdziałać?
piątek, 11 grudnia 2009
Młodzieżowi radni z Namysłowa ślubowali przed Radą Miejską
23 radnych Młodzieżowej Rady Miejskiej w Namysłowie wybranych w ostatnich wyborach złożyło wczoraj ślubowanie.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że ślubowanie odbyło się podczas sesji „dorosłej” Rady Miejskiej, a MRM zdążyła już wcześniej wybrać swoje prezydium.
Dotychczas nie spotkałem się z takim rozwiązaniem w żadnym polskim samorządzie. Wydaje mi się to o tyle ciekawe, że w pewnym stopniu zwiększa prestiż takiego ślubowania i – być może – czyni młodzieżowych radnych bardziej odpowiedzialnymi za podejmowane decyzje. Z drugiej jednak nie rozumiem, jak młodzieżowa rada mogła obradować przed zaprzysiężeniem. Zdaje się że zabrakło tu trochę uwagi co do kolejności procedur. No i mam wątpliwości, czy młodzieżowi radni zdążyli się dobrze poznać, zanim wybrali swoich reprezentantów.
Gdyby ktoś spotkał się z podobnym rozwiązaniem, będę wdzięczny za podzielenie się tą informacją.
wtorek, 8 grudnia 2009
Młodzieżowa Rada Miasta Racibórz zbiera do czapki
Raciborska Młodzieżowa Rada Miasta we współpracy z Centrum Młodzieżowym "Przystań" od 7 grudnia 2009 r. prowadzi akcję charytatywną „Czapka Świętego Mikołaja”.
Jak można się domyślić akcja polega na zbieraniu w supermarketach produktów – głównie żywności – które następnie zostaną przekazane w formie bożonarodzeniowych paczek ubogim mieszkańcom. Ze szczególnym uwzględnieniem biednych dzieci oczywiście.
Dobrze że przeprowadzono demokratyczne wybory do młodzieżowej rady. Trudno przecież wyobrazić sobie, aby potrzebujący otrzymywali paczki od ludzi nie posiadających demokratycznego mandatu do przekazania tego daru.
wtorek, 24 listopada 2009
Konferencja dotycząca powołania Młodzieżowej Rady Miasta Kielce
Stowarzyszenie Młodzi Demokraci (młodzieżówka Platformy Obywatelskiej) zaprasza do udziału w debacie poświęconej projektowi powołania Młodzieżowej Rady Miasta w Kielcach. Dyskusja odbędzie się 30 listopada 2009 r. (poniedziałek) o godzinie 13.00 w sali konferencyjnej Urzędu Miasta Kielce przy ul. Strycharskiej 6.
W debacie wezmą udział przedstawiciele władz miasta, młodzież, a także wszyscy inni zainteresowani powołaniem Młodzieżowej Rady Miejskiej w Kielcach.
Konferencja podsumuje projekt realizowany przez Młodych Demokratów dzięki pomocy Fundacji Batorego, w ramach akcji "Masz głos, masz wybór" oraz kilkuletnie działania na rzecz powołania MRM w Kielcach. Organizatorzy zachęcają do podzielenia się z swoim doświadczeniem związanym z działalnością na rzecz lokalnych społeczności młodzieżowych. Zależy im na tym, aby jeden z paneli debaty pozwolił pokazać władzom Kielc, radnym, dyrektorom szkół i opiekunom samorządów szkolnym oraz młodzieży jak funkcjonują MRM w innych miastach, jakie inicjatywy podejmują, a przede wszystkim, że młodzi ludzie potrafią działać i warto im zaufać.
Ja ze swojej strony zaznaczę jedynie po raz kolejny mój sceptyczny stosunek co do grup inicjatywnych młodzieżowych rad skupionych wokół młodzieżówek partyjnych.
niedziela, 22 listopada 2009
MRM Inowrocław organizuje Bal Andrzejkowy
Młodzieżowa Rada Miasta Inowrocławia oraz Młodzieżowa Alternatywa zapraszają na zabawę andrzejkową, która odbędzie się w najbliższy piątek w klubie Przydomek.
Impreza trwać będzie od godziny 19.00 do 1:00. W programie zabawy, wróżby i szwedzki stół.
Bilety można zamawiać drogą elektroniczną, wysyłając maila na adres: mlodziezowa-alternatywa@o2.pl. Cena: 20 zł od pary. Obowiązują stroje wieczorowe.
Jednym słowem niedawne wybory do młodzieżowej rady miasta pozwoliły wyłonić komitet organizacyjny imprezy andrzejkowej. Ręce opadają :(
Ważna sesja MRM Gizycko
18 listopada 2009 r. miała miejsce niecodzienna sesja Młodzieżowej Rady Miasta w Giżycku. Dariusz Rodak, przewodniczący młodzieżowej rady ze względu na zbliżający się egzamin maturalny zrezygnował z zajmowanego stanowiska. Jego następczynią została Natalia Ławrynowicz.
Ponadto skład MRM zasiliło 3 nowych młodzieżowych radnych. Są to: Krzysztof Masiejczyk, Łukasz Król oraz Justyna Dzienisiewicz. Zastąpią oni ranych, których mandaty wygasły wiosną w związku z ukończeniem nauki.
Jak informuje Gazeta Olsztyńska w trakcie sesji debatowano także nad organizacją minigrantów, akcji "Krewniacy" oraz planowanych imprezach kulturalnych: Underground Hip-hop Show, Festiwalu Konkursu Piosenki Europejskiej, wystawach fotograficznych autorstwa młodzieży z Giżycka i okolic, warsztatów dramy.
Jak informuje gazeta podczas wcześniejszej, październikowej sesji podjęto istotną uchwałę o statusie radnego. Zgodnie z jej zapisami w razie nieusprawiedliwionej nieobecności radnego przez dwie kolejne sesje, bądź nieusprawiedliwionej nieobecności na dwóch spotkaniach roboczych i pracach zespołów problemowych - radny traci mandat, a jego miejsce zajmuje osoba posiadająca najwyższą liczbę głosów z danego okręgu wyborczego, która nie dostała się do Rady.
O ile takie regulacje w odniesieniu do obecności na sesji wydają mi się uzasadnione, tak mam wątpliwości, czy w odniesieniu do spotkań zespołów roboczych nie są one zbyt rygorystyczne. Być może praktyka ich stosowania pokaże, czy miały one rację bytu.
niedziela, 15 listopada 2009
MRM Konin: Bitwa na gazety
Flash mob, czyli błyskawiczny tłum zebrał się 14 listopada 2009 r. w centrum nowego Konina aby rozegrać gazetową bitwę. Inicjatorem akcji była Młodzieżowa Rada Miasta Konina.
Każdy chętny miał przynieść ze sobą gazety. Chodziło o to aby w jednym miejscu zgromadzić jak najwięcej ludzi i zaskoczyć tym przypadkowych przechodniów – w rozmowie z reporterką Radia Konin tłumaczyli młodzieżowi radni.
– Podpatrzyłem flash moby odbywające się w większych miastach i postanowiłem spróbować w Koninie. Jestem zaskoczony tak dużą ilością chętnych. Nie spodziewałem się tego, ale jak widać pomysł się przyjął – powiedział „Polsce – Głos Wielkopolski” Tomasz Jabłonowski, inicjator happeningu i radny Młodzieżowej Rady Miasta w Koninie.
Uczestnicząca w kilkuminutowym happeningu młodzież po zakończeniu zabawy posprzątała gazety, a worki z makulaturą zabrał Bartosz Nożewski, przewodniczący młodzieżowej rady.
Młodzi radni planują już kolejny flash mob. Tym razem odbędzie się on 28 listopada na Placu Niepodległości. Jak zapowiada Jabłonowski, młodzież stworzy nietypowy pociąg i będzie jeździć alejkami na skwerze.
Mój komentarz do konińskiego moba składał się będzie z 3 pytań:
- Jaki był jego cel?
- Czy ten cel jest tożsamy z celami działania młodzieżowej rady?
- Czy powołanie młodzieżowej rady i przeprowadzenie do niej demokratycznych wyborów było niezbędne, aby taką akcję zorganizować?
piątek, 6 listopada 2009
Debata o młodzieżowych sejmikach województw i parlamencie młodzieżowym
Jak informują Nowiny Gliwickie w Gliwicach trwa się trzydniowe spotkanie przedstawicieli młodzieżowych rad z Polski południowo-zachodniej.
Według gazety 50 delegatów będzie debatowało w sali sesyjnej gliwickiego urzędu nad powodami marginalizacji MRM i możliwościami zmiany tej sytuacji.
Spotkanie jest częścią projektu "Pozycja młodzieżowych rad w Polsce" realizowanego przez Młodzieżową Radę Miasta Szczecina.
Według planu, spotkanie MRM ma zaowocować powołaniem Młodzieżowych Sejmików Województw, a następnie Młodzieżowego Parlamentu.
Mi trudno jest zdecydować co wydaje się głupsze: pomysł powoływania wojewódzkich, a może i krajowych rad młodzieżowych, czy też rozpoczynanie 3-dniowego spotkania młodzieżowych rad, finansowanego ze środków publicznych (pisałem o tym szerzej na MRM.Blog) z gotowymi wnioskami do których takie spotkanie ma doprowadzić.
A swoją drogą jeden Parlament Młodzieży już w Polsce był. Tak bowiem nazywała się kiedyś obecna Młodzieżowa Rada Miejska w Kwidzynie.
poniedziałek, 2 listopada 2009
MRM Opole: Młodzi radni nagrodzili się sami?
Wczoraj pisałem na MRM.Blog o spotkaniu związanym z obchodami 5-lecia działalności Młodzieżowej Rady Miasta Opole. Dziś w nieco innym świetle sprawę opisuje Gazeta Wyborcza w artykule pod tytułem "Młodzi politycy nagrodzili się sami".
Młodzieżowa Rada Miasta z okazji jubileuszowej piątej rocznicy postanowiła uhonorować 11 osób, które w sposób wybitny przyczyniły się do jej funkcjonowania.
Wyróżnieni otrzymali tytuł honorowego członka MRM. Tyle, że wśród nagrodzonych są byli przewodniczący MRM oraz członkowie prezydium. Młodzi politycy nagrodzili więc samych siebie. To takie typowe dla polityków, czyż nie? - zapytaliśmy Bartłomieja Orpela, aktualnego przewodniczącego młodzieżowej rady. - Nie sądzę. Chcieliśmy jedynie docenić osoby, które rzeczywiście pracują na rzecz młodzieżowej rady. Poświęcają jej swój czas i energię. Bo wśród nas są osoby, które nie do końca się do tego nadają - odpowiedział.
W zasadzie zgadzam się z komentarzem redakcyjnym, dodam jeszcze tylko że w ogóle instytucja "honorowego młodzieżowego radnego" jest dla mnie tworem dziwnym. W dodatku może skłaniać do nadużyć związanych np. z próbami wpływania byłych bądź co bądź młodzieżowych radnych na działania nowych młodzieżowych radnych. Niestety mieliśmy już w Polsce sporo takich przykładów, gdzie "starym" młodzieżowym radnym bardzo trudno było rozstać się z pracą dla MRM. Czasami jeszcze przez wiele lat po zakończeniu kadencji pracowali pod szyldem młodzieżowej rady, często włączając nowych radnych w swoje projekty. Działając w dobrej wierze, w praktyce zaprzeczali idei młodzieżowej rady, której głównym wyróżnikiem jest przecież jej reprezentatywność wobec środowiska młodzieżowego. Czasami młodzi radni, nie do końca rozumiejący jeszcze na czym polega praca w młodzieżowej radzie, zapatrzeni w starszego, doświadczonego kolegę realizowali posłusznie jego projekty, choć nie do końca się z nimi zgadzali. A i nie zawsze były one zgodne z celami młodzieżowej rady. Niestety kończyło się to często tym, że nagle młodzieżowi radni tracili chęć do pracy w MRM, a starszy kolega w końcu porzucał młodzieżową radę bo przecież nie mógł na nich polegać. W najlepszym wypadku kończyło się to nowymi wyborami...
sobota, 24 października 2009
MRM Cieszyn będzie miała budżet?
Jak informuje cieszyńska Gazeta Codzienna radna Rady Miasta w Cieszynie Janina Cichomska wystąpiła do władz miasta o przyznanie Młodzieżowej Radzie Miejskiej w przyszłym roku ok. 10 000 zł własnego budżetu.
Młodzieżowa Rada Miejska w Cieszynie działa od kilku miesięcy. Radna Cichomska była pomysłodawczynią jej utworzenia, a teraz dąży do zarezerwowania środków na jej działalność.
MRM nie posiada wydatków bieżących związanych z obsługą administracyjną, gdyż tę zapewnia jej biuro Rady Miejskiej. Jednakże MRM powinna mieć środki własne na wydatki celowe dotyczące podejmowanych inicjatyw, z których wykonaniem mogą wiązać się zakupy lub usługi, bądź wydatki wynikające z uczestnictwa radnych w szkoleniach, warsztatach, konferencjach - przekonuje we wniosku Janina Cichomska. Radna proponuje przyznanie MRM budżet w wysokości około 10-12 tys. zł.
Wiceburmistrz Jan Matuszek w rozmowie z Gazetą Codzienną nie mówi „nie”. Jego zdaniem, uczniowie muszą jednak najpierw określić swoje potrzeby. — Na razie nie wiadomo, na jaki konkretnie cel te pieniądze mają być przeznaczone. Trzeba to doprecyzować, przedstawić kalkulację i plan funkcjonowania Młodzieżowej Rady Miejskiej — dodaje Matuszek.
Ze swojej strony dodam kilka słów komentarza i oczywiście odwołanie do niezawodnych Standardów funkcjonowania młodzieżowych rad. Czytamy w nich między innymi, że „władze gminy powinny, w miarę możliwości, zapewnić wsparcie finansowe młodzieżowej rady w ramach budżetu gminy”. Ciekawy jest też punkt dotyczący sposobu powoływania młodzieżowej rady, w którym czytamy między innymi, że „władze samorządu powołując młodzieżową radę, powinny wziąć za nią odpowiedzialność przez cały czas jej funkcjonowania. Powinno się to przejawiać stałym wsparciem merytorycznym i organizacyjnym młodzieżowej rady oraz stałą gotowością do prowadzenia dialogu z młodzieżą”.
Nie wiem jak dalej rozwinie się sytuacja związana z budżetem cieszyńskiej MRM, niemniej jednak wpada w tym miejscu pogratulować zarówno inicjatorce powołania rady, jak i burmistrzowi że nie zapomnieli o MRM zaraz po jej powołaniu.
Z mojej perspektywy godny podkreślenia jest także wymóg, aby środki zarezerwowane dla młodzieżowej rady były przeznaczone na konkretne projekty (mam nadzieję, że to młodzieżowi radni określą na jakie). Oby więcej takich przykładów w całej Polsce!
sobota, 12 września 2009
MRM Łęczna: Wybory do 2 kadencji
Już 25 września 2009 r. odbędą się po raz drugi wybory Młodzieżowej Rady Miejskiej w Łęcznej. Zgodnie ze statutem młodzieżowej rady wybrani młodzieżowi radni będą sprawowali swoją funkcję do 2011 roku.
Na razie zgodnie z przyjętym kalendarzem wyborczym trwa kompletowanie składów komisji wyborczych oraz przygotowywanie list wyborców w każdym z okręgów wyborczych.
Następnie od 15 do 18 września powołane komisje wyborcze będą przyjmowały zgłoszenia kandydatów na radnych. Co ciekawe, aby zarejestrować się jako kandydat wystarczy zebrać jedynie 5 podpisów popierających naszą kandydaturę.
Młodzieżowa Rada Miejska w Łęcznej została powołana w 2007 roku na mocy uchwały Rady Miejskiej. Liczy 21 młodzieżowych radnych.
Radnym młodzieżowej rady może zostać młody mieszkaniec gminy Łęczna, uczęszczający do szkoły gimnazjalnej lub ponadgimnazjalnej na jej terenie oraz 4 studentów szkół wyższych do 24 roku życia. Co ciekawe zgodnie ze statutem MRM do młodzieżowej rady nie może kandydować uczeń z nieodpowiednią lub naganną oceną z zachowania, a także zawieszony w prawach ucznia lub skazany prawomocnym wyrokiem sądu.
Wyboru 4 studentów szkół wyższych Rada Miejska przed 30 września roku, w którym kończy się kadencja Rady, z pośród osób które do Burmistrza Miasta Łęczna zgłosiły na piśmie chęć kandydowania.
W mojej opinii te dziwne zapisy statutowe stawiają pod znakiem zapytania rzeczywistą reprezentatywności młodzieżowej rady. Trudno mi sobie także wyobrazić dobra współpracę pomiędzy radnymi w wieku od gimnazjum po ostatnie lata studiów. Na pewno taka sytuacja nie jest zgodna ze Standardami funkcjonowania młodzieżowych rad w Polsce.
czwartek, 10 września 2009
MRM Ełk rozwiązana
8 września 2009 r. Młodzieżowa Rada Miasta Ełk została rozwiązana. Decyzję taką podjęli radni Rady Miasta, gdyż w ich opinii MRM nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań
Decyzję rady lokalnemu Radiu 5 skomentował zastępca prezydenta Ełku Artur Urbański: - Myślę, że problem tutaj stały się procedury związane z wyłonieniem nowej rady i dlatego uznaliśmy, że nie jest to najlepszy sposób na wyłonienie Młodzieżowej Rady Miast. Chcielibyśmy powołać takie doradcze ciało przy prezydencie miasta. Funkcjonujące na tej zasadzie jak działa dzisiaj rada przedsiębiorczości, rada sportu czy rada rodziny- mówi Urbański.- To ciało skupiałoby młodych ludzi, przedstawicieli rożnych społeczności młodzieżowych w mieście. Mam tu na myśli szkoły, ale nie tylko. Spotykaliby się co jakiś czas. Byliby informowani o poczynaniach miasta w obszarach, które ich dotyczą, ale też sami sugerowaliby swoje rozwiązania, swoje pomysły na to, żeby młodym ludziom w Ełku żyło się lepiej czy też ciekawie.
Jak miałoby powstać ciało doradcze?- Pomysłów jest kilka - odpowiada Radiu 5 prezydent Urbański. - Myślę, że po prostu skierujemy odpowiednie pisma do społeczności poszczególnych szkół klubów i organizacji aby delegowały do tego Ciała doradczego swojego przedstawiciela. Ta delegacja następowałaby jakby z automatu. W momencie kiedy jeden z uczniów zakończyłby naukę w szkole automatycznie delegowany byłby następny uczeń, który zajmie jego miejsce- kończy Urbański. Działania w sprawie powołania młodzieżowej grupy doradczej, działającej przy prezydencie miasta Ełku, rozpoczną się w nowym roku.
Jednym słowem okazało się, że demokracja nie jest zbyt praktyczna i zamiast powszechnych wyborów łatwiej jest stworzyć bliżej niesprecyzowane ciało doradcze na zasadzie mianowania reprezentantów przez dyrektorów szkół.
MRM Zabrze: Brak kworum na sesji
2 września 2009 r. Młodzieżowa Rada Miasta Zabrze zebrała się w sali posiedzeń Urzędu Miasta na pierwszej powakacyjnej sesji. Niestety z powodu braku kworum spotkanie młodzieżowych radnych tym razem odbyło się bez głosowań. Kolejna sesja - już dziś (10 września).
Mimo braku kworum w trakcie sesji dużo było dyskusji. Sprawozdania z działalności a trakcie wakacji złożyli przewodniczący poszczególnych komisji. Nie udało mi się ustalić, czy radni zabrzańskiej MRM mają obowiązek pracować w wakacje. Wg Standardów funkcjonowania młodzieżowych rad, młodzieżowi radni mogą pracować w trakcie wakacji wyłącznie dobrowolnie.
Marcin Ziach z Młodzieżowej Rady Miasta przedstawił również Telewizji Zabrze plan pracy rady na najbliższe miesiące. Składają się na niego przegląd młodych talentów z Zabrza, koncert charytatywny na rzecz jednego z domów dziecka oraz rozgrywki lig międzyszkolnych. Jednym słowem plan mało oryginalny, a i z celami młodzieżowej rady związany bardzo luźno.
czwartek, 6 sierpnia 2009
MRM Wodzisław : Wymiana młodzieżowa
Jak poinformowało Radio Vanessa Młodzieżowa Rada Miejska w Wodzisławiu w lipcu po raz kolejny zorganizowała międzynarodową wymianę młodzieży.
Za Radiem Vanessa:
Polacy i Litwini spotkali się już po raz drugi w Wodzisławiu. „Krok Następny’, bo taką nazwę nosił projekt zakładał pogłębienie współpracy. Spotkanie zorganizowała Młodzieżowa Rada Miejska, która również postarała się o środki. Napisała odpowiedni projekt, złożyła go i otrzymała dofinansowanie. Sukces oczywisty!
Nie przyszedł on bez trudu. Stare porzekadło głosi, iż praktyka czyni mistrza a w pisaniu projektów Młodzieżowa Rada ma już spora wprawę. Nie była to pierwsza wymiana młodzieży i na pewno nie ostatnia. Choć wakacje w pełni w planach już jest współpraca pomiędzy Turkami oraz Węgrami. W projekcie wzięło udział 26 uczestników, którzy uczestniczyli w zajęciach międzykulturowych. W trakcie pobytu w Wodzisławiu znaleźli czas, aby odwiedzić Wodzisławski Ośrodek Terapii Dzieci i Młodzieży. Projekt „Krok następny” zakończył się wspólnym wyjazdem do Ustronia.
Parę słów komentarza do tej wiadomości. Wymiany młodzieży to fantastyczne inicjatywy, pytanie tylko czy do ich zorganizowania są potrzebne młodzieżowe rady miast i gmin. Czy grupa która organizuje takie wymiany i pisze świetne projekty, musi być wybierana w wyborach, posiadać swój statut no i oczywiście dofinansowanie w postaci budżetu młodzieżowej rady.
Sądzę, że kluczem może tu być cel takiego projektu. W moim odczuciu, aby wpisywał się on w cele młodzieżowej rady miasta, powinien on zakładać zaangażowanie młodzieży spoza MRM. I – co ważne – mam tu na myśli nie tyle zaangażowanie w formie uczestnictwa w samej wymianie, ale także np. na etapie tworzenia projektu i pisania wniosku o dotacje. W zależności od programu wymiany młodzieżowej, może ona także uwzględniać aspekty związane z działalnością konsultacyjną młodzieżowej rady czy też mające na celu upowszechnianie idei samorządowej wśród młodzieży.
Patrząc na skalę ogólnopolską takie podejście jest niestety dosyć rzadkie wśród młodzieżowych radnych. Niestety dla niektórych radnych, ale także lokalnych władz czy dziennikarzy wyznacznikiem jakości działania MRM staje się czasami liczba wniosków dofinansowanych z programu Młodzież i zorganizowanych wymian. Oby nie stawały się one celem samym w sobie.
czwartek, 16 kwietnia 2009
MRM Włocławek: Upolitycznienie młodzieżowej rady miasta?
I rzeczywiście okazuje się jednak, że tak wybrani młodzieżowi radni reprezentują całe spektrum zachowań młodzieży. O kontrowersjach wokół działalności politycznej nowowybranego Przewodniczącego Młodzieżowej Rady piszą lokalne „Nowości”.
Na zbyt częste angażowanie się w życie polityczne młodych rajców w pierwszej kadencji MRM, zwracali uwagę dorośli koledzy. - Część tych młodych ludzi wstąpiła do partii politycznych - mówił radny Janusz Dębczyński. - Popieramy i angażujemy się w każdą dobrą inicjatywę, niezależnie od ugrupowania. Najważniejsze jest dobro włocławian - odpierał zarzuty Maciej Adamczyk, ówczesny przewodniczący MRM.
Mimo to można było odnieść wrażenie, że większość akcji organizowanych przez młodzież, dziwnie często wspierana była przez lokalne struktury Platformy Obywatelskiej. Teraz w działalność polityczną zaangażował się nowy przewodniczący MRM, Christopher Regliński. Jego nazwisko i adres e-mail pojawiają się w internetowym ogłoszeniu z ofertą zarobienia 140 złotych w komisji wyborczej. W e-mailu nie ukrywa swoich sympatii do Unii Polityki Realnej. Na rzecz jej komitetu wyborczego zainteresowani „dorobieniem” mają zbierać podpisy poparcia. Osobie, która dostarczy minimum 20 podpisów z danymi osobowymi, działacze obiecują zgłoszenie jako kandydata do komisji wyborczej, np. przy okazji wyborów do Europarlamentu. A że wybór członków odbywa się w drodze losowania może okazać się, że nici z interesu.
- W razie nie uzyskania miejsca obiecujemy zgłosić tę osobę do następnych wyborów, już bez zbiórki podpisów, jako pewnego rodzaju zadośćuczynienie - pisze w liście Regliński. - To dobra okazja do dorobienia sobie i jednocześnie olbrzymia dla nas pomoc, bowiem trudno jest zebrać tyle podpisów, ile potrzebujemy, tylko zbierając wśród znajomych i ewentualnie na ulicy. Dieta za siedzenie w komisji to 140 zł, a jeśli udałoby się Państwu zostać przewodniczącym to dieta jest większa - zapewnia przewodniczący MRM.
Czy przewodniczący MRM narusza postanowienia statutu o apolityczności? - Ja bym nie przejaskrawiał - mówi przewodniczący Rady Miasta Rafał Sobolewski. - Nie powinien jednak w taki sposób zachęcać do zbierania podpisów. Cieszę się, że Christopher jest w radzie, bo to aktywny, młody człowiek, który wnosi tu nowego ducha.
Sprawę udało się jednak wyjaśnić. To nie Christopher, tylko jego ojciec prowadzi akcję. - Udostępniłem mu moją skrzynkę mailową, stąd to nieporozumienie - wyjaśnia przewodniczący MRM. - Aczkolwiek nie zaprzeczam moim sympatiom politycznym.
Ponieważ nie znam z własnych obserwacji tej konkretnej sytuacji, pozwoliłem sobie na zacytowanie punktu widzenia przedstawionego w „Nowościach” przez Macieja Gogołkiewicza. Natomiast niewątpliwie, niezależnie od intencji przewodniczącego młodzieżowej rady, warto w tego typu sytuacjach mieć na względzie, że młodzieżowa rada miasta jest organizacją o szczególnym charakterze. Dlatego też postępowanie młodzieżowych radnych musi cechować się szczególną ostrożnością i wyczuciem. Tę ideę dosyć dobrze oddają zresztą Standardy funkcjonowania młodzieżowych rad, w których znajduje się między innymi taki postulat: Radni powinni pamiętać, że ich zachowanie wpłynie na opinię mieszkańców o młodzieżowej radzie. Ja dodałbym do tego jeszcze „I o młodzieży w ogóle”. Dotyczy to także kształtowania opinii młodzieży o angażowaniu się w życie lokalnego samorządu. Oby się nie okazało, że młodzieżowa rada, która ma przecież wciągać młodzież do aktywności na rzecz swojego miasta, osiągnie efekt odwrotny od zamierzonego.
Ważną kwestią jest w tym wypadku rola opiekuna młodzieżowej rady. Powinien on jednocześnie chronić młodzieżową radę przed tego typu zarzutami (zwłaszcza, jeżeli są one elementem rozgrywek partyjnych na forum lokalnego samorządu), ale też zwracać szczególną uwagę na unikanie sytuacji, które mogą wprowadzać takie zagrożenie. Dlatego tak ważnym jest, aby opiekunem zostawała osoba która po pierwsze posiada niezbędne w takich sytuacjach kwalifikacje, a po drugie cieszy się dużym autorytetem w lokalnym środowisku i jest przez ogół lokalnych polityków postrzegana jako niezwiązana z żadną konkretną siłą polityczną.
środa, 15 kwietnia 2009
Komisje Młodzieżowych Rad – tym razem na wesoło
Pierwsza sesja młodzieżowej rady miasta wygląda często bardzo podobnie. Kiedy przychodzi do wyboru przewodniczącego okazuje się, że kandydatów jest mniej więcej tylu co młodzieżowych radnych. W końcu każdy, kto dostał się do młodzieżowej rady, czuje się młodzieżowym liderem wybranym przez innych do pełnienia tej arcyważnej funkcji. Blichtr władzy i perspektywa ujrzenia swojego nazwiska w lokalnej gazecie często przysłania odpowiedzialność, jaka wiąże się z przewodzeniem grupie rówieśników.
Po pierwszym głosowaniu okazuje się, że kandydata z największą liczbą głosów poparło „aż” 2 czy 3 radnych. W tym momencie uruchamiają się mechanizmu żenującego spektaklu, który w polityce krajowej możemy obserwować mniej więcej raz na cztery lata. A więc zawieranie doraźnych sojuszy i koalicji, na zasadzie „my ciebie poprzemy jako przewodniczącego, a ty nas wyznaczysz na swoich zastępców”. Kiedy już po kilku turach takiego głosowania udaje się wybrać prezydium młodzieżowej rady (oblężone są jeszcze zwykle funkcje zastępców i rzecznika prasowego), okazuje się, że lwia część młodych radnych nie objęła żadnego stanowiska i nagle straciła zapał do dalszej pracy.
I wtedy pojawia się pomysł stworzenia kilku komisji młodzieżowej rady. Rozwiązanie w swej prostocie genialne! Przecież każda taka komisja może mieć przewodniczącego, jego zastępcę, no i oczywiście sekretarza. Liczba etatów do obsadzenia zaczyna równać się liczbie młodzieżowych radnych!
Czasami takie komisje są niezbędne ze względu na statut młodzieżowej rady. Intencje są szlachetne: młodzieżowa rada powołuje więc komisje na wzór komisji rady miasta, aby uczyć się zasad funkcjonowania samorządu lokalnego i jednocześnie efektywnej pracować.
W praktyce jednak aktywność komisji MRG kończy się w momencie ich wybrania. Okazuje się bowiem, że sztywne podziały, czasami przeniesione wprost z „dorosłej” rady gminy (znam przypadek, w którym młodzieżowa rada wybrała spośród siebie komisję do spraw młodzieży!) zupełnie nie sprawdzają się w grupie młodzieżowej. Bo niby czemu ktoś, kto chce wziąć udział w niektórych projektach komisji sportu i w jednym projekcie komisji kultury, musi zapisać się do obu tych komisji i pracować nad wszystkimi ich projektami? Jedynym sensownym argumentem „za” istnieniem komisji młodzieżowych rad jest edukacja samorządowa. W mojej opinii analogia do rady miejskiej jest o tyle nietrafna, że w praktyce komisje rady miejskiej i tak pracują w zupełnie inny sposób, niż komisje MRM. Więcej argumentów na rzecz stałych komisji w młodzieżowej radzie nie znajduję.
Rozwiązaniem, które w takim przypadku proponują Standardy funkcjonowania młodzieżowych rad są zespoły problemowe. Są one powoływane doraźnie, do wykonania określonej inicjatywy młodzieżowej rady. Mają one tę zaletę, że nie wiążą się z przypisaniem określonych funkcji czy stanowisk, a jedynie konkretnych zadań do wykonania. Jednym słowem pozostaje „czarna robota”, a formalne funkcje i tytuły trafiają do lamusa. W przyszłości zajmę się nimi szerzej blogu MRM.
Wreszcie na koniec obiecana porcja humoru. Młodzieżowa Rada Dzielnicy Śródmieście w Warszawie też powołała komisje młodzieżowej rady. Moją szczególną uwagę zwróciła jedna z tych komisji. Mianowicie Komisja Młodzieżowej Rady do spraw PROPAGANDY. Zobaczcie sami:
Zastanawiam się czy taka nazwa wynika z braku świadomości czy specyficznego poczucia humoru warszawskich młodzieżowych radnych. A może z jednego i drugiego?
niedziela, 5 kwietnia 2009
Parę słów o młodzieżowych radach dzielnic w Warszawie
Treść wywiadu o młodzieżowych radach dzielnic
Zacznę może od problemu natury ogólnej, jakim jest formuła młodzieżowych rad w wielkich miastach. Trudności piętrzą się tu zwłaszcza przy sposobie wybierania takiej rady, a przede wszystkim jej liczebności. Jak bowiem zapewnić reprezentatywność młodzieży w miastach, w których istnieje po kilkadziesiąt czy nawet kilkaset gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych? Nawet gdyby wziąć pod uwagę tylko szkoły ponadgimnazjalne, w Warszawie jest ich 338. Gimnazjów - 176. W dodatku olbrzymim kłopotem okazuje się zapewnienie zasady proporcjonalności, kiedy jedna szkoła liczy kilkudziesięciu uczniów, inna - klika tysięcy. Czy każda powinna mieć tylko jednego młodzieżowego radnego?
Można oczywiście wyobrazić sobie młodzieżową radę liczącą nawet kilkuset radnych. W Lublinie np. MRM liczy 65 radnych, w Sosnowcu rada niegdyś liczyła 80 członków. W tym ostatnim mieście kworum udawało się zebrać na ogół tylko na pierwszej sesji. Próbą unormowania takich sytuacji są Standardy funkcjonowania w Polsce młodzieżowych rad, które określają maksymalną liczbę radnych na 40 osób. Moje doświadczenia wskazują, że aby rada mogła efektywnie pracować radnych powinno być jeszcze mniej - granicę stawiałbym w okolicach 25 osób.
Inny pomysł to rozwiązanie przyjęte np. w Szczecinie, czyli system elektorski. Wówczas w szkołach odbywają się wybory elektorów i dopiero oni spośród siebie wybierają radnych młodzieżowej rady. To pozwala wybrać radę z rozsądna liczbą członków i jednocześnie - w sensie formalnym - zapewnić radzie reprezentatywność. Wadą tego systemu jest to, że osoby które zaangażowały się w kampanię wyborczą w swoich szkołach i uzyskały duże poparcie, mogą mimo wszystko nie trafić do młodzieżowej rady i pozostać z uczuciem rozczarowania i zniechęcenia do działań publicznych. No i trudno mi sobie wyobrazić, aby jedna osoba była w stanie w praktyce reprezentować interesy młodzieży z kliku szkół.
Jeszcze innym pomysłem jest właśnie powołanie młodzieżowych rad dzielnic. To rozwiązanie pozwala znacznie zmniejszyć liczbę potencjalnych radnych. Ma jednak swoje wady. Po pierwsze taka rada może działać tylko na obszarze jednej dzielnicy, a więc musi trzymać się granic, które w codziennym życiu nie istnieją. W dodatku pojawia się zaraz pokusa, aby dodatkowo - oprócz rad dzielnic, powołać jeszcze młodzieżową radę miasta. Czym miałaby się ona różnić od rad dzielnic - tego nie wiem. Natomiast problematyczne jest również to, czy młodzieżowa rada dzielnicy może pełnić funkcję konsultacyjną także wobec rady miasta, a nie tylko rady dzielnicy. I czy jest realne, aby np. Prezydent Warszawy konsultowała swoje decyzje z opinią 18 młodzieżowych rad dzielnic?
Dodatkową kwestią jest angażowanie rad w dużych miastach w politykę prowadzoną przez tzw. młodzieżówki partyjne. Są one szczególnie aktywne właśnie w dużych miastach i niestety chętnie przenoszą walkę polityczną na forum młodzieżowej rady. Czasami zresztą sprzyjają temu także zapisy statutu - np. jeśli w głosowaniu tworzy się komitety wyborcze (rozwiązanie lubelskie). W praktyce aktywność takich "partyjnych" radnych sprowadza się przede wszystkim do objęcia różnych formalnych stanowisk i tytułów. Jako anegdotę przytoczę pismo, które zarząd OFMSL otrzymał kilka lat temu. Treść nie była szczególnie pasjonująca, natomiast podpis - jak najbardziej. List został bowiem wysłany przez - uwaga - Zastępcę Przewodniczącego Departamentu Polityki Społecznej Frakcji Młodzieżowej Ogólnopolskiego Komitetu Obywatelskiego (OKO). Dla niepamiętających czym jest owo OKO spieszę wyjaśnić, że był to komitet wyborczy w wyborach parlamentarnych w 2005 roku, w których w głosowaniu zdobył mniej więcej 0,1% poparcia. Mimo to posiadał własną Frakcję Młodzieżową, podzieloną na departamenty, którymi zarządzali przewodniczący, posiadający w dodatku swoich zastępców. Dosyć trafnie oddaje to istotę działalności tego typu organizacji.
Wszystko to skłania mnie do postawienia pytania, czy młodzieżowe rady w wielkich miastach w ogóle są potrzebne. Trudno bowiem znaleźć ich optymalną formułę organizacyjną. Natomiast młodzież w miastach wielkości Warszawy ma rzeczywiście dużo innych możliwości angażowania się w życie swojego miasta czy inną działalność społeczną. Bilans korzyści i strat jest tu dla mnie niejednoznaczny.
Istotnym argumentem "za" jest dla mnie głównie funkcja konsultacyjna, jaką taka rada powinna pełnić. To główny czynnik, który wyróżnia młodzieżową radę dzielnicy spośród innych organizacji młodzieżowych. Z tego punktu widzenia rozwiązania zaproponowane w Warszawie przez Fundację wydają się interesujące. Olga Napiontek w wywiadzie kilkukrotnie podkreśla, że młodzieżowe rady maja być "partnerem władzy lokalnej". Stwierdza między innymi: My chcieliśmy, żeby MRD mogły opiniować i wpływać na projekty tworzone przez władze, a nie ulegać naciskom z jej strony. Odejście od "akcyjnego" sposobu działania młodzieżowych rad jest bliskim mi priorytetem, który od kliku lat staram się promować na szkoleniach dla młodzieżowych rad.
To co budzi moje zastrzeżenia to sam sposób powoływania młodzieżowych rad dzielnic w Warszawie. Fundacja Civis Polonus założyła, że takie rady są niezbędne i doprowadzi do ich powołania. Mi bliższa jest dogra do powołania młodzieżowej rady, opisana w Standardach funkcjonowania młodzieżowych rad. A więc powoływanie młodzieżowej rady wtedy, kiedy z taką inicjatywą wystąpi zainteresowana młodzież. Obawiam się, czy takie "hurtowe" powoływanie młodzieżowych rad dzielnic, nie wzbudzi znowu pomysłu, który już kiedyś był promowany. A więc młodzieżowa rada w każdej gminie! Sądzę, że to droga do tego, by młodzieżowe rady z organizacji młodzieżowej stały się kolejną jednostką organizacyjną gminy, usadowioną gdzieś pomiędzy szkołą, domem kultury i ośrodkiem pomocy społecznej. Ja wierzę w energię młodych obywateli, nie w powstanie kolejnego quasi-urzędu.
Aby zakończyć pozytywem dodam, że bardzo mnie cieszy podejście Fundacji do kwestii przygotowania młodzieżowych radnych. Olga Napiontek stwierdza między innymi, że szkolenie młodzieży konieczne jest już na etapie wyborów do młodzieżowej rady. Jeżeli do takiego punktu widzenia uda się przekonać władze dzielnic, zwiększa to szanse na efektywne działanie nowopowstałych rad. Pozostaje mi więc życzyć im powodzenia w pracy na rzecz miasta, w którym sam mieszkam :)
niedziela, 29 marca 2009
Cała władza w ręce rad?
Parę słów o mnie i o pomyśle na prowadzenie bloga o młodzieżowych radach miast, gmin i powiatów...
Od kliku lat prowadzę szkolenia dla młodzieżowych rad z całej Polski. To kilkadziesiąt odwiedzonych samorządów, kilkaset poznanych osób i kilkadziesiąt tysięcy przejechanych kilometrów. No a przede wszystkim fura wrażeń, których szkoda było by zapomnieć. Stąd pomysł, by zebrać je w pamięci zewnętrznej.
Zależmy mi też na stworzeniu miejsca, które byłoby źródłem informacji o tym, co dzieje się w młodzieżowych radach w polskich gminach i powiatach. Na tej stronie będę starał się zebrać najciekawsze aktualności z życia młodzieżowych rad.
Wreszcie trzeci cel – chciałbym, aby to miejsce stało się przyczynkiem do refleksji nad celami i stanem młodzieżowych samorządów. Od początku mojej pracy z młodzieżowymi radami zauważam, że w kwestii celowość ich istnienia istnieje coś w rodzaju pseudopoprawności politycznej. Obowiązujący pogląd głosi, że młodzieżowe rady są zdobyczą demokracji, fantastyczną formą edukacji obywatelskiej i partycypacji społecznej młodzieży. I w ogóle najlepiej by było, gdyby w każdej gminie, mieście, ba, nawet oddzielnie w każdym powiecie taka rada istniała. Dyskusje na ten temat często przypominają sytuację z dowcipu, w którym uczniom kazano odpowiedzieć na pytanie „Kto jest twoim idolem i dlaczego Lenin?”. Stąd nieco przewrotne motto tego bloga „Cała władza w ręce rad?”, które, mam nadzieję, pozwoli nieco krytycznie spojrzeć na polskie młodzieżowe rady.
Mam nadzieję, że taka forma bloga dostarczy Wam interesujących informacji i inspiracji do dalszej, efektywnej pracy. Będzie mi bardzo miło, jeżeli Czytelnicy tej strony włączą się w jej redagowanie. Dlatego liczę na Wasze komentarze i ciekawe informacje z życia młodzieżowych rad.
Na koniec jeszcze wypadałoby powiedzieć parę słów o sobie. Nazywam się Jacek Jóźwiak, mam 25 lat i mieszkam na Saskiej Kępie w Warszawie (to ta dzielnica co pachnie w maju :). Na co dzień pracuję w Akademii Młodzieżowej Activitatis.pl, w której zajmuję się zawodowo wspieraniem młodzieżowych rad poprzez szkolenia, konsultacje i symulacje. Warsztaty dla młodzieżowych rad prowadzę od 2002 roku, kiedy to nawiązałem współpracę z Ogólnopolską Federacją Młodzieżowych Samorządów Lokalnych. Jako ciekawostkę mogę dodać, że nigdy nie byłem młodzieżowym radnym, zaś swoją wiedzę i doświadczenie czerpię głównie z pracy w organizacjach pozarządowych. Poza tym pracuję dla firmy szkoleniowej STS (Szkolenia i Treningi Symulacyjne), gdzie zajmuję się nawiązywaniem kontaktów z klientami biznesowymi oraz coachingiem (to taka specyficzna forma długofalowego zwiększania efektywności pracy) zespołu pracowników obsługi klienta.
